piątek, 31 sierpnia 2012

SWETEREK

Z czarnej Sonaty wydziergałam dla siebie sweterek.
Jest idealny na chłodne poranki.

 
 Zrobiłam go  metodą bezszwową , no prawie bezszwową - zszywane są  rękawy.

Uporządkowałam swoje mulinki . Oj było przy tym roboty co niemiara. Segregowanie kolorami , pózniej odcieniami i numerami. Nie dokonałabym tego bez uprzejmości  sprzedawcy sklepu pasmanteryjnego. Był tak uprzejmy ,że wypożyczył mi katalog kolorów i wiele, wiele pasemek muliny dla porównania kolorów bo większość moich mulin nie posiadało banderolek. I teraz mam porządek.
      
Ponumerowane zmieściły się w dwóch pudełkach , w trzecim -  różne, niektóre niewiadomego  pochodzenia.
    
Wyhaftowałam dwa małe aniołki , które będą oprawione w rameczki odnowione przez  Agę .


Chyba polubiłam nitkę i igłę bo próbuję dalej. Malutkie bo na większe na jak razie nie mam odwagi się zabrać.

                                                                                                                                                     
   Dziękuję za przemiłe komentarze pod ostatnią notką :)
                                    
                          Dziękuję i pozdrawiam :)  bieta