środa, 26 listopada 2014

Pamiętacie , w tym  poście  wspomniałam  o chuście którą zaczęłam dziergać.
Została skończona, jest u właścicielki  i już się nosi.

Robiłam z czekoladowej Luny z dodatkiem metalicznej nitki, okropna cienizna.
Dziergałam drutami KP nr 3 by chusta nie była zbyt duża, by bardziej przypominała szal.



Zużyłam niecałe dwa 50 g motki.
Po wypraniu i zblokowaniu chusta jest piękna, puszysta i błyszczy.

                         







                                                                                                                                                                        
Robiłam ją dość długo.
Chusta jest  zawiła i pracochłonna. 
Podczas pracy wspomagałam się fotką z Raverly
 chusta została skończona a ja jestem z siebie dumna



                                                         pozdrawiam serdecznie biet@






poniedziałek, 17 listopada 2014

 Niespodziewanie  na druty wskoczyły dwa małe sweterki.
 Małe formy dzierga się  szybko to i szybko zostały skończone.
                                                     

Dziewczęcy  ,oparty na projekcie z Raverly 
 
Włóczka koloru ciemnego granatu z domieszką metalicznej nitki

Chłopięcy, dziergany ściegiem ryżowym z krótkim  warkoczem  po obu stronach przodu.
 

Włóczka Czterdziestka koloru dżinsowego.

Sweterki są nieblokowane, nigdy nie blokuję sweterków.

Nieplanowane projekty skończone a na skończenie czeka nadal chusta.Do przerobienia zostało mi ostatnich 16 powtórzeń raportu czyli jestem już coraz bliżej.
 
U mnie zimno i pada deszcz a Wam życzę cieplutkich nadchodzących dni
                                                        pozdrawiam  bieta

piątek, 7 listopada 2014

Kiedyś przeprowadziłam  eksperyment farbowania wełny w kupionych barwnikach , efekt był taki

 W tym roku popróbowałam farbowania w barwniku naturalnym - łupinach orzecha włoskiego. Pod drzewem w ogródku uzbierałam łupin i do gara.

Najprostszy przepis to farbowanie na zimno  - wrzucamy wełnę do naczynia z łupinami  i czekamy dobę.Czekać całe 24 godziny to nie dla mnie.Wszystko zrobiłam inaczej.
Zagotowałam łupiny , wrzuciłam we wrzątek wełenkę przewinietą w motek i namoczoną w wodzie

                                                                  
                                        
                                         

            ...... i wyjęłam / oj nawytrząsałam się potem tych drobnych łupin/ o dziwo nie sfilcowała się. Moteczki wyjmowałam jeden po drugim i każdy zafarbował się inaczej.
Kolor moteczków jest przepiękny. 
                                                     

Jest tego około 150 g.

                                        
Chusta robi się. Jestem na etapie ostatniej części i ciągłe powtarzanie 10 rzędów jest bardzo monotonne.
Chwilami musiałam się oderwać od tej nudy i zrobiłam serwetkę.
                                           
         

  Nazwy i zródła pochodzenia schematu do tej serwetki nie znam.

Jak obiecałam powstaje mój mały niezbędnik dziewiarski -  słowniczek angielsko -polski klik

                                                                                                             pozdrawiam biet@